To, że nasz jedynak w F1 zmieni barwy, było wiadome od momentu, gdy BMW postanowiło się wycofać ze ścigania. Rozgorzała prawdziwa narodowa dyskusja – do której z drużyn dołączy Robert Kubica. Wielu widziało go nawet w Ferrari. Ostatecznie Robert będzie się ścigał w barwach Renault (żółto-czarnych, jak niedawno mieliśmy się okazję przekonać), co poniekąd jest powrotem do korzeni. Nie zapominajmy, że właśnie z Renault wiążą się pierwsze kroki, a właściwie pierwsze kółka Roberta na torach F1: na początku grudnia 2005 r. wziął udział w sesji testowej tego zespołu, w nagrodę za zwycięstwo w World Series By Renault. (Ostatecznie jednak umowę podpisał, jak wiadomo, z BMW Sauber).

Gdy o przyszłość Roberta jesteśmy już w miarę spokojni, pojawiają się teraz kolejne dywagacje, kto będzie partnerem naszego kierowcy. Może to i zresztą taka uroda F1, że w czasach, kiedy nie ma wyścigów, też trzeba dać dziennikarzom i kibicom jakąś pożywkę do dyskusji. Przez moment wydawało się nawet, że możemy mieć powtórkę z rozrywki i że te same barwy, co Robert, założy także Nick Heidfeld. Ostatecznie Niemiec, który w poprzednim sezonie w każdej z trzech na cztery wypowiedzi podkreślał, że jest lepszy od Kubicy, wylądował jako kierowca testowy Mercedesa.

Partnerem prawie pewnym wydawał się do pewnego momentu Rosjanin Witalij Pietrow (z sukcesami w GP2). Nawet mieliśmy okazję obejrzeć go na zdjęciach z bolidem, a podczas sesji testowej w Walencji kręcił niezłe czasy. Okazuje się jednak, że Pietrow musi wnieść do zespołu wiano. Całkiem pokaźne zresztą (15 mln euro). Choć początkowo sporo mówiło się o korzyściach z udziału Rosjanina – właśnie w kontekście zdobycia nowych rynków i zapewne nowych reklamodawców – chętnych do wsparcia podobno brakuje. A może koncerny naftowe i gazowe – najbardziej oczywisty partner – mówią „nie”, bo nie chcą, by Pietrow jeździł w towarzystwie reprezentanta kraju, który protestuje w sprawie rury z gazem przez Bałtyk? Media podały informację, że menedżer Witalija, Oksana Koszczenko, odwiedziła (sic!) już pięćset firm i żadna nie chce wesprzeć startu pierwszego Rosjanina w F1. Dobrze, że wobec Roberta nie ma takich wymagań, bo chyba trzeba byłoby poprosić Jerzego Owsiaka i jego wolontariuszy, bo pomogli zorganizować ogólnonarodową zbiórkę na naszego kierowcę.

Może jednak kierunek wschodni zostanie utrzymany? Kolejnym kandydatem do zespołu Renault jest Chińczyk Ho-Pin Tung (czy Państwu też jego imię czy też nazwisko z czymś /kimś się kojarzą), to znaczy właściwie Holender chińskiego pochodzenia, ale pewnie też zainteresowanie tej najliczniejszej na naszym globie nacji wyścigami znacząco by się poprawiło.

Co prawda ostatnie wieści dementują pogłoski o kłopotach finansowych Pietrowa, ale tak czy inaczej wiedzieć będziemy na pewno 14 marca, bo wtedy odbędzie się pierwszy wyścig sezonu w Bahrajnie.

Od tego sezonu Robert Kubica występować będzie w zespole Renault. W zasadzie dla polskiego zawodnika jest to niejako powrót do początków jego przygody z Formułą 1, ponieważ w 2005 roku to właśnie francuski zespół jako pierwszy zaprosił polaka na testy i pozwolił zasiąść w bolidzie F1. Była to nagroda za zwycięstwo w formule World Series by Renault w sezonie 2005. Zespół Renault F1 powstał pod koniec lat siedemdziesiątych i występował w rozgrywkach do roku 1985. Powrócił do stawki w roku 2002 i od tego czasu nieprzerwanie należy do czołowych teamów. Siedziba stajni znajduje się w angielskiej miejscowości Enstone, gdzie projektuje się i buduje bolidy a także opracowuje nowości techniczne.

We francuskich fabrykach koncernu projektuje się zaś silniki. Najbardziej udanymi sezonami dla zespołu Renault były lata 2005 i 2006, kiedy to startujący w ich barwach Fernando Alonso zdobywał tytuły Mistrza Świata. Obecnie zespół jest w pewnego rodzaju tarapatach, spowodowanych udziałem w tak zwanej „Crash-gate”. W sezonie 2008 podczas Grand Prix Singapuru, Nelson Piquet Junior otrzymał polecenie celowego rozbicia się na torze, dzięki czemu jego partner z zespołu – Fernando Alonso skorzystał na zamieszaniu związanym z neutralizacją wyścigu i znalazł się na pierwszym miejscu w stawce, którego nie oddał już do końca wyścigu. W całą sprawę zaangażowany był Bernie Ecclestone – szef teamu i Pat Symonds – dyrektor generalny, oraz Nelson Piquet.

Dochodzenie przeprowadzone w tej sprawie zaowocowało wykluczeniem Ecclestona i Symondsa ze struktur F1 oraz ukaraniem zespołu. Team okrył się złą sławą, przez co zaczęli od niego odwracać się sponsorzy. Poprzez utratę sporych pieniędzy uważało się, że zespół może ulec rozpadowi. Ostatecznie udało się przezwyciężyć kłopoty, chociaż team zmienił głównego udziałowca, jakim jest teraz luksemburskie przedsiębiorstwo Genii Capital. Pomimo tych wszystkich zawirowań udało się Renault przygotować bolid na nadchodzący sezon a także zakontraktować kierowców i skompletować cały zespół. Odbyły się już pierwsze testy samochodu na torze w hiszpańskiej Walencji.

 www.mistrzostwa24.pl/maskotki-euro2012.php