Od tego sezonu Robert Kubica występować będzie w zespole Renault. W zasadzie dla polskiego zawodnika jest to niejako powrót do początków jego przygody z Formułą 1, ponieważ w 2005 roku to właśnie francuski zespół jako pierwszy zaprosił polaka na testy i pozwolił zasiąść w bolidzie F1. Była to nagroda za zwycięstwo w formule World Series by Renault w sezonie 2005. Zespół Renault F1 powstał pod koniec lat siedemdziesiątych i występował w rozgrywkach do roku 1985. Powrócił do stawki w roku 2002 i od tego czasu nieprzerwanie należy do czołowych teamów. Siedziba stajni znajduje się w angielskiej miejscowości Enstone, gdzie projektuje się i buduje bolidy a także opracowuje nowości techniczne.

We francuskich fabrykach koncernu projektuje się zaś silniki. Najbardziej udanymi sezonami dla zespołu Renault były lata 2005 i 2006, kiedy to startujący w ich barwach Fernando Alonso zdobywał tytuły Mistrza Świata. Obecnie zespół jest w pewnego rodzaju tarapatach, spowodowanych udziałem w tak zwanej „Crash-gate”. W sezonie 2008 podczas Grand Prix Singapuru, Nelson Piquet Junior otrzymał polecenie celowego rozbicia się na torze, dzięki czemu jego partner z zespołu – Fernando Alonso skorzystał na zamieszaniu związanym z neutralizacją wyścigu i znalazł się na pierwszym miejscu w stawce, którego nie oddał już do końca wyścigu. W całą sprawę zaangażowany był Bernie Ecclestone – szef teamu i Pat Symonds – dyrektor generalny, oraz Nelson Piquet.

Dochodzenie przeprowadzone w tej sprawie zaowocowało wykluczeniem Ecclestona i Symondsa ze struktur F1 oraz ukaraniem zespołu. Team okrył się złą sławą, przez co zaczęli od niego odwracać się sponsorzy. Poprzez utratę sporych pieniędzy uważało się, że zespół może ulec rozpadowi. Ostatecznie udało się przezwyciężyć kłopoty, chociaż team zmienił głównego udziałowca, jakim jest teraz luksemburskie przedsiębiorstwo Genii Capital. Pomimo tych wszystkich zawirowań udało się Renault przygotować bolid na nadchodzący sezon a także zakontraktować kierowców i skompletować cały zespół. Odbyły się już pierwsze testy samochodu na torze w hiszpańskiej Walencji.

Od 2006 roku kibice w Polsce posiadają nowego idola, którego osiągnięcia sprawiają, że przed telewizorami zbiera się bardzo pokaźna liczba widzów. Odkąd Robert Kubica został kierowcą bolidu Formuły 1, prawie czterdzieści milionów Polaków stało się ekspertami od tego sportu. Jak dobrze wiadomo Polacy znają się doskonale na polityce, medycynie i sporcie, tak więc nikogo już nie dziwi fakt, że przeciętny mieszkaniec naszego kraju od razu jest w stanie określić, z jaką ilością paliwa w baku wyruszył na tor dany zawodnik, czy mieszanka z jakiej stworzone są opony jest odpowiednia do warunków panujących na torze i czy zespół dobrał odpowiednią strategię.

Robert Kubica stał się bardzo popularną postacią i bardzo znaną, jednak jest z nim pewien problem, który sprawia, że „Kubicomania” nie wybuchła z wielkim hukiem. Otóż on sam niespecjalnie zabiega o tę popularność. Nie udziela zbyt wielu wywiadów, w kraju przebywa niezmiernie rzadko, nie wywołuje skandali. Nawet jego oficjalne wypowiedzi są zazwyczaj stonowane i tylko wytrawne ucho może w nich usłyszeć niekiedy delikatną nutkę ironii lub rozpoznać doskonale zawoalowaną zgryźliwość. Przez to nie jest to bohater taki, jak na przykład piosenkarze walczący o tanią popularność czy bohaterowie telenowel, hurtowo zapisujący się na wszelkie kursy tańca i śpiewu, żeby móc tylko załapać się do kolejnej edycji tandetnego show.           Kubica robi to, czego nie potrafi większość wychowanych w naszym kraju sportowców czy celebrytów, a mianowicie skupia się na swojej własnej profesji i wykonuje najlepiej to, co tak świetnie potrafi. Dlatego, choć jego nazwisko jest powszechnie znane, wiedza o nim, o jego życiu prywatnym jest znikoma. Prawdopodobnie tylko nieliczni znajomi z kręgu sportów motorowych mogą o nim coś więcej powiedzieć. Dzięki temu jednak odnosi takie sukcesy, gdyż gdyby zwyczajnie, „po polsku” zaczął rozmieniać się na drobne, zakończyłby swoją karierę o wiele szybciej, niż ją zaczął. Inna sprawa to taka, że zawody z jego udziałem są dla przeciętnego kibica praktycznie dostępne tylko dzięki telewizji. Mało kogo stać na to, aby wybrać się na któreś z Grand Prix, nie mówiąc już o regularnym śledzeniu na żywo jego poczynań. Przez to też szał na jego punkcie nie jest tak wielki, jak można było się tego spodziewać.

 OC | skoki w tandemie