Archive for the ‘Kierowcy’ Category

Chociaż sezon 2009 nie szczędził fanom Formuły 1 emocji – i to zarówno na torze, jak i poza nim, kolejny, 2010, zapowiada się równie ciekawie. Dla nas oczywiście najważniejsze będą starty Roberta Kubicy w nowym zespole. Jak pamiętamy po dobrym, choć tak nielubianym przez sportowców miejscu 4 w sezonie 2008, w ubiegłym roku nasz zawodnik obsunął się o 10 oczek i ostatecznie zakończył rywalizację na 14 miejscu. Teraz Renault zapowiada walkę o czołowe lokaty. Trzymajmy więc kciuki.

Choć dla nas najważniejszy jest start naszego rodaka, resztę świata bardziej pasjonuje powrót do F1 legendy tej dyscypliny sportu, Michael Schumachera. Niemiec ma na koncie najwięcej zwycięstw, najwięcej pole position, a po mistrzowski tytuł sięgał aż 7 razy. Widocznie jednak to mu nie wystarcza. Dodatkowy smaczek w całej tej historii to fakt, że Schumi wraca nie do swojego ostatniego zespołu, z którym przecież święcił tryumfy, lecz do zespołu Rosa Browna, który wykupił Mercedes. Choć Michael ma 41 lat i zakola, a niektórzy z kierowców wyglądają przy nim, jak niedawno odstawieni od piersi, to fachowcy nie szczędzą mu ciepłych słów i wcale nie stawiają go na straconej pozycji. Uważają, że nie jest to kaprys gwiazdy, że Schumacher może jeszcze pokazać, na co go stać, a ewentualne opóźnienia refleksu nadrobi doświadczeniem, które pozwoli mu przewidywać i trafnie wybierać najlepsze rozwiązania na torze.

Kryzys finansowy, który zmusił wiele zespołów do wycofania się z rywalizacji otworzył tym samym furtkę dla innych. I to dosłownie wielu, bo w nadchodzącym sezonie rywalizować ma ze sobą 26 kierowców.  Znamy doskonale takie teamy jak McLaren, Red Bull, Ferrari, Brown Mercedes, Renault czy Toro Rosso, ale pojawił się także Virgin Racing, USF1, czy Campos.

Pojawią się także nowe nazwiska. Jednym z nowych kierowców może być Rosjanin Witalij Pietrow, na którego stawia Renault, ale także pojawić ma się siostrzeniec słynnego Ayrtona Senny – 26-letni Bruno Senna w zespole Campos. Z kolei w zespole Virgin zadebiutuje Lucas di Grassi, a w USF1 Jose Maria Lopez. Nie pojawią się już natomiast Kimi Raikkonen (w tym roku ściga się w rajdach WRC, nadal jednak ma oficjalnie popisany kontrakt z Ferrari, a tym samym zakaz reprezentowania innych barw w F1, może więc rajdy nie są takim złym pomysłem), Nelson Piquet Jr, Sebastian Bourdais, Kazuki Nakajima, Nick Heidfeld, który został rezerwowym kierowcą Mercedesa, podobnie jak Giancarlo Fisichella w Ferrari.

Czy nowi okażą respekt starym mistrzom – fani już się cieszą, że jednocześnie na torach będzie można oglądać czterech zwycięzców F1 – czy będą skazani na pożarcie. Jedno jest pewne w 2010 emocji nie zabraknie.

To, że nasz jedynak w F1 zmieni barwy, było wiadome od momentu, gdy BMW postanowiło się wycofać ze ścigania. Rozgorzała prawdziwa narodowa dyskusja – do której z drużyn dołączy Robert Kubica. Wielu widziało go nawet w Ferrari. Ostatecznie Robert będzie się ścigał w barwach Renault (żółto-czarnych, jak niedawno mieliśmy się okazję przekonać), co poniekąd jest powrotem do korzeni. Nie zapominajmy, że właśnie z Renault wiążą się pierwsze kroki, a właściwie pierwsze kółka Roberta na torach F1: na początku grudnia 2005 r. wziął udział w sesji testowej tego zespołu, w nagrodę za zwycięstwo w World Series By Renault. (Ostatecznie jednak umowę podpisał, jak wiadomo, z BMW Sauber).

Gdy o przyszłość Roberta jesteśmy już w miarę spokojni, pojawiają się teraz kolejne dywagacje, kto będzie partnerem naszego kierowcy. Może to i zresztą taka uroda F1, że w czasach, kiedy nie ma wyścigów, też trzeba dać dziennikarzom i kibicom jakąś pożywkę do dyskusji. Przez moment wydawało się nawet, że możemy mieć powtórkę z rozrywki i że te same barwy, co Robert, założy także Nick Heidfeld. Ostatecznie Niemiec, który w poprzednim sezonie w każdej z trzech na cztery wypowiedzi podkreślał, że jest lepszy od Kubicy, wylądował jako kierowca testowy Mercedesa.

Partnerem prawie pewnym wydawał się do pewnego momentu Rosjanin Witalij Pietrow (z sukcesami w GP2). Nawet mieliśmy okazję obejrzeć go na zdjęciach z bolidem, a podczas sesji testowej w Walencji kręcił niezłe czasy. Okazuje się jednak, że Pietrow musi wnieść do zespołu wiano. Całkiem pokaźne zresztą (15 mln euro). Choć początkowo sporo mówiło się o korzyściach z udziału Rosjanina – właśnie w kontekście zdobycia nowych rynków i zapewne nowych reklamodawców – chętnych do wsparcia podobno brakuje. A może koncerny naftowe i gazowe – najbardziej oczywisty partner – mówią „nie”, bo nie chcą, by Pietrow jeździł w towarzystwie reprezentanta kraju, który protestuje w sprawie rury z gazem przez Bałtyk? Media podały informację, że menedżer Witalija, Oksana Koszczenko, odwiedziła (sic!) już pięćset firm i żadna nie chce wesprzeć startu pierwszego Rosjanina w F1. Dobrze, że wobec Roberta nie ma takich wymagań, bo chyba trzeba byłoby poprosić Jerzego Owsiaka i jego wolontariuszy, bo pomogli zorganizować ogólnonarodową zbiórkę na naszego kierowcę.

Może jednak kierunek wschodni zostanie utrzymany? Kolejnym kandydatem do zespołu Renault jest Chińczyk Ho-Pin Tung (czy Państwu też jego imię czy też nazwisko z czymś /kimś się kojarzą), to znaczy właściwie Holender chińskiego pochodzenia, ale pewnie też zainteresowanie tej najliczniejszej na naszym globie nacji wyścigami znacząco by się poprawiło.

Co prawda ostatnie wieści dementują pogłoski o kłopotach finansowych Pietrowa, ale tak czy inaczej wiedzieć będziemy na pewno 14 marca, bo wtedy odbędzie się pierwszy wyścig sezonu w Bahrajnie.


Rok 2009, miał być dla Roberta Kubicy kolejnym krokiem na drabinie sukcesu. Ugruntowaniem swojej pozycji w świecie F1. Polak miał potwierdzić, że stać go na regularną walkę z najlepszymi. Apetyty polskich kibiców po triumfie w Kanadzie w czerwcu 2008 były mocno rozbudzone. Wszyscy w napięciu czekali na start nowego sezonu. Rodziły się pytania. Jak układ sił zmieni wprowadzenie podwójnego dyfuzora? Co z systemem KERS?

Inauguracyjny wyścig w Melbourne to miłe złego początki. Po udanych kwalifikacjach, Kubica startował z czwartego pola. Świetna jazda i dobra taktyka zespołu zaowocowała trzecią pozycją na kilka okrążeń przed metą. Wyprzedzający go SebastianVettel i Jason Button jechali dodatkowo na słabszej, mieszance opon. Pojawiła się szansa na zwycięstwo. Polak zaryzykował, jednak podczas próby wyprzedzania kierowcy Red Bull Racing doszło do kolizji, która wykluczyła obu zawodników. Kolejne wyścigi trudno uznać za udane. Dalekie lokaty w Malezji, Chinach i Bahrajnie nie napawały optymizmem. Następne wyścigi odbywały się w Europie. Polacy gorąco liczyli na przebudzenie Roberta, ale wielu realnych przesłanek ku temu nie było. Niestety potwierdziły się czarne scenariusze, Polak regularnie plasował się w drugiej dziesiątce bądź nie kończył wyścigu jak podczas GP Monaco czy GP Włoch. Jednorazowym przebłyskiem było 4 miejsce w GP Belgii. Na ostatnie cztery wyścigi sezonu karuzela F1 znów przeniosła się za ocean. W Singapurze, Japonii i Abu Zabi nasz jedynak w F1 zajmował miejsca pod koniec pierwszej dziesiątki. Chwile radości mieliśmy tylko na torze Interlagos w Brazylii gdzie nasz jedynak w F1 zajął druga lokatę, uznając wyższość tylko Marka Webbera, a w pokonanym polu zostawiając Hamiltona., Buttona czy Barrichello.

Ogólny bilans sezonu 2009 nie przedstawia się imponująco. 17 punktów, które dały czternastą lokatę w klasyfikacji generalnej. Siedem lokat w czołowej dziesiątce oraz cztery nieukończone wyścigi. dają obraz mizernym dokonaniom Kubicy.


Rok 2007 , był historyczny dla polskich rajdów samochodowych. Wtedy po raz pierwszy mistrzem naszego kraju został obcokrajowiec. Był nim Francuz Bryan Bouffier, co więcej swoje osiągnięcie powtórzył w dwóch kolejnych latach , potwierdzając swoje nieprzeciętne umiejętności. Kim jest francuski dominator polskich odcinków specjalnych ?

Bouffier przyszedł na świat w 1.12.1978 w Die. Sportowego bakcyla zaszczepił w nim ojciec Philippe, w przeszłości również kierowca rajdowy. Pierwszy oficjalny start Bouffiera miał miejsce wieku 21 lat. W tym samym roku doszedł do finału ,,Rallye Jeunes’’. Podobną drogę przebył obecny dominator światowych rajdów Sebastian Loeb, który zwyciężał w tych zawodach trzy lata wcześniej. Pierwszy poważny sukces przyszedł roku 2002. Po dwóch sezonach zbierania doświadczenia, Bryan wygrał puchar Peugota, a francuski magazyn rajdowy ogłosił go nadzieją francuskich rajdów. Jego pierwsza wizyta w naszym kraju miała miejsce w 2004 roku podczas rajdu Rzeszowskiego. Młody Francuz zajął wtedy ósmą lokatę. Jak się później okaże , będą to złe miłego początki Bouffiera na polskich trasach rajdowych.

Rok 2006 przyniósł powstanie zespołu Peugot Espana. Bryan przystąpił do rywalizacji w Mistrzostwach Europy i zajął w nich niezłą piątą lokatę. Od 2007 startuje w Mistrzostwach Polski jako kierowca Peugot Sport Polska. Jego dokonania na naszych drogach są bez wątpienia imponujące. W pierwszym sezonie, tytuł dały mu zwycięstwa w rajdach: Rzeszowskim, Orlenu oraz Nikon. Kolejny rok, to znów bezsprzeczna dominacja Bouffiera.

Pierwsze lokaty w Rajdzie Krakowskim, Elmot, Subaru, Karkonoskim i Dolnośląskim dały mu drugi tytuł z rzędu. Nie inaczej było w ubiegłych dwunastu miesiącach. Po rozwiązaniu współpracy z dotychczasowym zespołem, zasiadł za kierownicą Mitsubishi Lancera Evo IX i po pasjonującej walce z Tomaszem Kucharem mógł unieść ręce w geście triumfu.

Ubiegły sezon pokazał, że naszych kierowców rajdowych stać na nawiązanie równorzędnej walki z szybkim jak błyskawica Francuzem. Może w tym roku , po trzech latach posuchy doczekamy się Polaka na najwyższym stopniu podium. Oby

Od tego sezonu Robert Kubica występować będzie w zespole Renault. W zasadzie dla polskiego zawodnika jest to niejako powrót do początków jego przygody z Formułą 1, ponieważ w 2005 roku to właśnie francuski zespół jako pierwszy zaprosił polaka na testy i pozwolił zasiąść w bolidzie F1. Była to nagroda za zwycięstwo w formule World Series by Renault w sezonie 2005. Zespół Renault F1 powstał pod koniec lat siedemdziesiątych i występował w rozgrywkach do roku 1985. Powrócił do stawki w roku 2002 i od tego czasu nieprzerwanie należy do czołowych teamów. Siedziba stajni znajduje się w angielskiej miejscowości Enstone, gdzie projektuje się i buduje bolidy a także opracowuje nowości techniczne.

We francuskich fabrykach koncernu projektuje się zaś silniki. Najbardziej udanymi sezonami dla zespołu Renault były lata 2005 i 2006, kiedy to startujący w ich barwach Fernando Alonso zdobywał tytuły Mistrza Świata. Obecnie zespół jest w pewnego rodzaju tarapatach, spowodowanych udziałem w tak zwanej „Crash-gate”. W sezonie 2008 podczas Grand Prix Singapuru, Nelson Piquet Junior otrzymał polecenie celowego rozbicia się na torze, dzięki czemu jego partner z zespołu – Fernando Alonso skorzystał na zamieszaniu związanym z neutralizacją wyścigu i znalazł się na pierwszym miejscu w stawce, którego nie oddał już do końca wyścigu. W całą sprawę zaangażowany był Bernie Ecclestone – szef teamu i Pat Symonds – dyrektor generalny, oraz Nelson Piquet.

Dochodzenie przeprowadzone w tej sprawie zaowocowało wykluczeniem Ecclestona i Symondsa ze struktur F1 oraz ukaraniem zespołu. Team okrył się złą sławą, przez co zaczęli od niego odwracać się sponsorzy. Poprzez utratę sporych pieniędzy uważało się, że zespół może ulec rozpadowi. Ostatecznie udało się przezwyciężyć kłopoty, chociaż team zmienił głównego udziałowca, jakim jest teraz luksemburskie przedsiębiorstwo Genii Capital. Pomimo tych wszystkich zawirowań udało się Renault przygotować bolid na nadchodzący sezon a także zakontraktować kierowców i skompletować cały zespół. Odbyły się już pierwsze testy samochodu na torze w hiszpańskiej Walencji.